Kwiaty namalowane jak prawdziwe..

Kwiaty namalowane jak prawdziwe..

Obraz „jak żywy”, kwiaty oddane na płótnie „jak prawdziwe”. Statystyczny, masowy, nieświadomy odbiorca sztuki upatruje w tym główne kryterium jakości malowidła. Kryterium to stosowane było do oceniania sztuki już od czasów starożytnych- anegdotycznie ujmuje to historia wróbli, które przylatywały dziobać winogrona namalowane mistrzowsko wiernie przez najsłynniejszego malarza starożytnej Grecji Zeuksisa. Również sami malarze przez stulecia starali się wyrazić swój kunszt w możliwie wiernym odtworzeniu tematu- starali się go namalować „jak prawdziwe”. Po dziś dzień możemy podziwiać martwe natury dawnych mistrzów iluzjonizmu, wciąż mylące oko swoim fotorealizmem.

No właśnie- wszystko to pięknie działało do wynalezienia fotografii. Zdjęcia zapewniły „z automatu” i bez specjalnego wysiłku pełny fotorealizm, dotychczas zarezerwowany wyłącznie dla mistrzów o wieloletniej praktyce. Kiedy okazało się, że byle chłystek jest w stanie niewielkim wysiłkiem uzyskać obrazy „jak prawdziwe”, ta cecha straciła na wartości, zdewaluowała się i wyszła z mody. Chcąc nie chcąc malarstwo poszło w innym kierunku.. i obecnie liczy się oryginalność, indywidualna relacja widz- obraz, oraz mistrzostwo w uzyskiwaniu zamierzonego efektu, jaki on by nie był:)

Tytuł i temat posta są przewrotne i abstrakcyjne- bo co to znaczy „jak prawdziwe”? Krok dalej jest już tylko piłatowe zapytanie „cóż to jest prawda?”. Ciekawie podchodzi do tematu Arnheim w swoim wiekopomnym dziele. Otóż jego zdaniem jest to kwestia świadomości widza, poziomu do którego przywykł. Przywołuje tu przykład z początków kinematografii, kiedy to widzowie uciekali z kina na widok pociągu jadącego w ich kierunku. Oglądając ten film widzimy kiepski czarno biały niemy obraz, trzeszczący i pełen niedoskonałości. Zdaniem Arnheima film ten mógł wywołać wtedy taką silną reakcję, bo znacznie wykraczał ponad to, do czego widz był przyzwyczajony na co dzień.

Wyliczając po kolei: malarze holenderscy malowali martwe natury „jak żywe”, z fotorealistyczną dokładnością. Potem wynaleziona została fotografia, która zapewniała zupełnie nowy poziom realizmu- na zdjęciach przedmioty były „jeszcze bardziej” „jak prawdziwe”. Potem powstała fotografia trójwymiarowa, filmy, filmy kolorowe, filmy 3d, hologramy, i za każdym razem odwzorowanie było „jeszcze bardziej jak prawdziwe”. Technologia idzie cały czas do przodu, i właśnie pozostaje tylko technologią. Malowanie obrazów „jak prawdziwe” nie jest już w cenie. A kunszt malarski niezmiennie pozostaje niezależny od zastosowanej technologii, i tego się będziemy trzymać w dzisiejszych niepewnych czasach:)

Kiedy myślisz, że już osiągnięto wszystko w dziedzinie wiernego odtwarzania rzeczywistości, natykasz się niespodziewanie na technologię, w której obrazy są jeszcze bardziej „jak prawdziwe”.
Kiedy myślisz, że już osiągnięto wszystko w dziedzinie wiernego odtwarzania rzeczywistości, natykasz się niespodziewanie na technologię, w której obrazy są jeszcze bardziej „jak prawdziwe”.